Wyzwolenie Kościana

W Kościanie wiadomość o wybuchu powstania postawiła w stan gotowości bojowej Rezerwę Skautową. Zrazu zamierzano pospieszyć na pomoc Poznaniowi, ale otrzymano stamtąd telefoniczne polecenie działania na własnym terenie.

Wieczorem 28 grudnia R. Simiński i J. Czaplicki otrzymali wiadomość, że 30 grudnia broń batalionu stacjonującego w Kościanie zostanie wysłana do Legnicy transportem kolejowym. Dowództwo Rezerwy Skautowej przystąpiło energicznie do działania. Plan akcji przedstawiono Radzie Ludowej. Ta jednak zdecydowanie odmówiła pomocy określając go „wybrykiem wyrzutków społeczeństwa”. Zawiodła również pomoc miejscowego „Sokoła”. W tej sytuacji postanowiono działać własnymi siłami. W plan akcji wtajemniczono W. Serdeckiego, który wystawił straże do pilnowania magazynów złożone wyłącznie z Polaków, oraz Hofmańskiego, stróża Zakładu Psychiatrycznego.

29 grudnia o godz. 22.30 uczestnicy akcji zebrali się w restauracji Simińskiej. Obecnych Józef Kamiński podzielił na grupy, których dowództwo objęli: M. Tomaszewski, J. Banaszak, R. Simiński i ppor. S. Sikora. W domu Czaplickiego mieścił się punkt sanitarny, kierowany przez kandydata medycyny T. Jórgę. Ciemna noc i deszcz ułatwiły przebieg akcji. Stróżowi odebrano klucze i otwarto bramę zachodnią. Systemem „łańcuchowym” wyniesiono 6 ckm, 12 lkm, 8 kb, 107 pistoletów, 33 skrzynie granatów ręcznych i 66 skrzyń amunicji. Część broni zmagazynowano na przedmieściach miasta, a część odesłano do Krzywinia i Wielichowa dla utworzenia tam kompanii powstańczych.

Następnego dnia około godz. 10.00 grupy harcerzy pod dowództwem L. Tomaszewskiego, J. Czaplickiego i R. Simińskiego opanowały transport broni wieziony na dworzec kolejowy i magazyny w Zakładzie Psychiatrycznym. Tym samym wszystka broń niemiecka dostała się w ręce skautów. Około godziny 14.00 grupa J. Czaplickiego rozbroiła w Hotelu Warszawskim oficerów niemieckich, m.in. mjr. Reymana. 30 grudnia, w godzinach wieczornych w Ratuszu odbyło się posiedzenie Rady Robotniczo-Żołnierskiej i Powiatowej Rady Ludowej. Rada Ludowa oficjalnie przejęła władzę w mieście. Tak więc dzięki zdecydowanej postawie patriotycznej młodzieży kościańskiej, a wbrew poleceniom PRL, miasto zostało opanowane z łatwością.

Zdobycie broni odbiło się głośnym echem oraz uświadomiło ogółowi konieczność rozpoczęcia otwartej walki z zaborcą. Z drugiej strony oddziały, które tworzyły się w Kościanie i okolicy nie musiały zabiegać o broń w Poznaniu. Tym samym w odróżnieniu od oddziałów z sąsiednich powiatów, powstańcy kościańscy – jak na ówczesne możliwości – byli dobrze uzbrojeni w broń ręczną i maszynową.

W tych samych dniach polskie flagi zawisły na urzędach i domach prywatnych w Krzywiniu, a w Lubiniu na wieży klasztornej sztandar narodowy zatknęła Aleksandra Bukowiecka. Śmigiel również został opanowany bezkrwawo przez żywioł polski, bowiem stacjonujący tam batalion 37 pułku fizylierów około 14 grudnia wycofał się do Leszna. Miasto ubezpieczyli członkowie Drużyny Pogotowia im. J. Kilińskiego. W Wielichowie wolność powitano manifestacją i pochodem.